justyna_leszek

Ślub Justyny i Leszka

Reportaż &

Nie wiem, ile razy byłam na Podlasiu, ale pewnie około 30 :) Namnożyło mi się wyjazdów, a wszystko przez Tykocin, łosie, sarny, bociany, Biebrzę i generalnie przyrodniczy barok. Zdjęcia ślubne robiłam za to tam dwa razy, ostatnim późnym latem Justynie i Leszkowi, z którymi biegaliśmy wcześniej po Warszawie, co by sesję narzeczeńską odbyć. Justyna jest bardzo fotogeniczna, a do tego miała piękną i zwiewną suknię, też fotogeniczną. Połączone w absolutny ideał – pierwsza (Justyna) w drugiej (suknia) – wyglądały bajecznie i na tym należałoby zakończyć wywód:) Bardzo lubię fotografować Justynę. Aha. Dodam, że nigdy wcześniej nie widziałam tak wielkich indorów… w zasadzie to nie widziałam indorów:) A przynajmniej face to face.